dekorator
 
miejsce
 
 
Dekorator wnętrz z Anglii w Polsce
 
Phoebe Ryrko
 
 
dekorator
 
miejsce
 
 
Dekorator wnętrz z Anglii w Polsce
 
Phoebe Ryrko
 
 

Początek

Gdy Paweł Gąsiorek, redaktor „Czasu Wina“, poprosił mnie o napisanie artykułu, sprawił mi tym przyjemność a zarazem wystraszył. Jestem obca w Krakowie podobnie jak Sting w Nowym Jorku; nadal borykam się z nauką polskiego, choć żyję tu już od kilku lat. Zarazem cieszę się z powolnych postępów i szczęśliwie dostrzegam powodzenia i inspiracje płynące z tego kraju. Nazywam się Phoebe Ryrko, jestem Angielką z urodzenia, która wyszła za mąż za Polaka. Mój mąż, Richard, dorastał w Bath nie znając polskiego ani polskiej kultury. Poznaliśmy się w Anglii, a gdy w 2005 roku Polska weszła do Unii Europejskiej, a Polacy zaczęli napływać do Wielkiej Brytanii, my spakowaliśmy nieco rzeczy i ruszyliśmy przez Europę by spędzić rok w Polsce. Richard szukał swoich korzeni, a mnie podobał się taki pomysł na przygodę. Mieliśmy nadzieję wynająć mały domek w górach i żyć z trójką dzieci w idyllicznej, wiejskiej scenerii, lecz to Kraków zawładnął naszymi sercami. To na Kazimierzu, gdzie zamieszkaliśmy w wynajętym mieszkanku, poczułam w głębi, że jestem u siebie. Myśli o powrocie po roku do Anglii szybko ustąpiły miejsca planowaniu nowego życia w Polsce. Niebawem bardzo zaprzyjaźniliśmy się z nieżyjącym już Chrisem Schwarzem, założycielem Muzeum Żydowskiego Galicja. To on zachęcił mnie, bym otworzyła sklep z wystrojem wnętrz. Tak powstał Vive Design and Interiors. Sklep wyglądał fantastycznie. Był nowoczesny na wzór moich ulubionych sklepów w Londynie i Brighton. Jednak nie działał wystarczająco prężnie, by przetrwać na wymagającym polskim rynku. Mimo to pozwolił mi zaistnieć w branży w Krakowie i to dzięki niemu poznałam wielu ciekawych ludzi, wśród nich Karolinę Grabowską i Pawła Gąsiorka – właścicieli Dworu Sieraków.

Historia

Historia Dworu Sieraków sięga 1847 roku. Tuż przed wybuchem II wojny światowej jego nierozważny właściciel przegrał go w karty. W czasach komunizmu dwór służył jako ośrodek kolonijno-wczasowy, potem jako szpital uzdrowiskowy. Po zakupie Karolina i Paweł gorąco zapragnęli odbudować jego świetność, przywrócić mu dworską duszę. I tak dodano nowe piętro, na którym mieści się 15 dwuosobowych pokoi, ukształtowano ogród, zburzono budynki zewnętrzne, a na ich miejsce posadzono trawnik. Gdy zrealizowano tak ambitny projekt, Karolina uznała, że jestem odpowiednią osobą by nadać angielski, a właściwie szkocki, charakter temu miejscu. Ona sama dorastała w Anglii, studiowała w Szkocji, tak więc łączy nas wspólna kultura dzięki czemu nasza relacja w pracy była bezpośrednia i przyjazna. Ja także dorastałam w Szkocji i nadal jestem zakochana w pięknie tamtejszego krajobrazu. Studiowałam malarstwo, a potem, niemal niepostrzeżenie, przeszłam do wystroju wnętrz. Jako dziecko bez ustanku rysowałam i projektowałam domy. Nocą miałam zwyczaj przestawiać meble w pokoju, który dzieliłam z siostrą. Moją pierwszą inspiracją był stary dom w Surrey należący do mojego pradziadka – on również był dekoratorem wnętrz i sprzedawcą antyków. Nasz dom w Surrey zbudowano w XVI wieku. Ta posiadłość z czasów Tudorów z tajemnymi schodami, cygańskim wozem w sadzie, potokami róż w ogrodzie była magicznym miejscem dla mnie jako dziecka. Stare dębowe schody i pofalowane podłogi, niski strop o który mój pradziadek zawsze uderzał głową. Przypominam sobie jak mając około 5 lat wczesnym rankiem piłam herbatę z ciocią w tak zwanym „niebieskim pokoju“, ślicznej sypialni ozdobionej biało-niebieską tapetą toile de jouy i pastelową pościelą. Te wspomnienia stanowią probierz bezpretensjonalnego, wygodnego wystroju. Sam zapach tamtego miejsca - woń olejku starego drzewa cisowego, starego pieca i studzienki na tyłach domu, jest dla mnie tym, czym była magdalenka zamoczona w herbacie dla Prousta: kluczem, który otwiera drogocenną skrzynię ze wspomnieniami. Tym właśnie był dla mnie tamten dom i jego angielski zapach. Być może wszystko, co porusza nas do głębi, jest owocem dawnego szczęścia, migawką drogi wiodącej do kraju, którego nie możemy już odnaleźć.

Nastrój miejsca

Miejsca, a szczególnie domy, chłoną nastrój ludzi, którzy je zamieszkują, a zarazem stanowią tło dla dramatu, o którym mówimy„nasze życie“. Podobnie w programach telewizyjnych czy filmach miejsce akcji jest jednym z bohaterów, jak w przypadku pubu w „Cheers“ czy zamku Howard w „Powrocie do Brideshead“, wspaniałym remake’u powieści Evelyn Waugh. Zachwyca piękno i majestatyczność zamku Howard wybudowanego w 1699 roku przez hrabiego Carlisle razem z przyjacielem sir Johnem Vanbrugh, który wcześniej nigdy niczego nie projektował! Zamek i otaczający go ogród są wspaniałe, a telewizyjna adaptacja powieści dobrze oddaje dekadencję a zarazem niewinność postaci z Brideshead. W następstwie wojny, gdy zamek przejmują żołnierze, jego niewinność i przepych giną bezpowrotnie. Wystrój wnętrz staje się wyzwaniem artystycznym i psychologicznym, gdy przyjmujemy, że dana przestrzeń oddziałuje na ludzi, którzy ją zamieszkują i w niej pracują. Muszę wówczas zrozumieć, jak żyją ci ludzie i jak pragną żyć, jaką rzeczywistość chcą mieć wokół siebie. Zawsze staram się tworzyć miejsca, które nie tylko odwołują się do zewnętrznego wymiaru życia, lecz koją i dodają otuchy naszemu wnętrzu, które tak często pozostaje niezauważone. Wnoszę do projektu mój smak, jakiś błysk, który dodaje artyzmu i spójności. Zadanie nie jest proste: poruszam się między kiczem a tym, co ma charakter żartobliwy, godzę nowoczesną technologię i design ze wspaniałym kunsztem antyków. Zarazem muszę być praktyczna i nie mogę przekroczyć budżetu, jednocześnie nie zaburzając wymiaru estetycznego dzieła. Uważam, że Dwór Sieraków jest przykładem na sukces tak pojmowanego wystroju wnętrz.

Projekt - Dwór

Dwór to oczywiście projekt o wymiarze praktycznym: nie rezydencja lecz luksusowy hotel, wymarzone miejsce na wesele, restauracja serwująca kuchnię europejską i staropolską. Jest on także tłem dla dramatu ludzkiego życia tych, którzy tam pracują jak również gości, którzy przybywają tu by nabrać sił, spełnić marzenia czy świętować sukces. Wspólnie z Karoliną, która zaprosiła mnie do współpracy chciałyśmy stworzyć przestrzenie niepowtarzalne i inspirujące, jednocześnie zachowując charakter hotelu w wiejskiej scenerii. Zdecydowałyśmy, że restauracja powinna mieć charakter raczej rustykalny niż pałacowy. Pojawił się pomysł na urugwajskiego szefa kuchni, który przygotowywałby potrawy na tradycyjnym ceglanym piecu z miedzianym kominem. Jednak ostatecznie zrealizowałyśmy pomysł na ceglany bar zwieńczony oryginalnymi dębowymi beczułkami, pięknym drewnem o bogatym, rustykalnym charakterze.

Wnętrza

Czytelnicy „Czasu wina“ dobrze wiedzą, że Paweł Gąsiorek sprowadza wspaniałe wina z całego świata i przyjaźni się z wieloma zagranicznymi producentami win. Restauracja jest hołdem złożonym przyjemności spożywania dobrych pokarmów i trunków. Oprawione przez nas zdjęcia producentów win i winnic czekają na autografy. Ściany restauracji zdobi fryz z winogronami i pnączami: soczyste, promienne owoce wystające zza bujnych winorośli. To malowidło nawiązuje do przedstawień roślin, jednak podczas pracy miałam także na uwadze Bachusa i Ariadnę, atmosferę Włoch, jedzenia na świeżym powietrzu i Villi di Maser (Villi Barbaro) gdzie mieszka i robi wino kuzyn mojego taty. Ten pałac to jedno z arcydzieł Andrea Palladio (1508 - 580) z przykładem malarstwa iluzjonistycznego: postaci wyłaniają się zza kolumn w sposób niemal magiczny. Warto odwiedzić to miejsce, gdy jest się we Włoszech. Jeśli więc będziecie tam na wakacjach, koniecznie przyjedźcie do Villa di Maser (www.villadimaser.it) po lampkę wina i porcję historii architektury. Swoim fryzem nie dorównałam Palladio, jednak przepych winogron, które zdobią restaurację nawiązuje do zdobień na ścianach Pałacu a jednocześnie do wiejskiej scenerii winnic. Sala balowa Dworu musiała błyszczeć. Szczęśliwie odziedziczyliśmy cudowne złote żyrandole, które pierwotnie przeznaczone były do kościoła. Dodałam do nich klasyczne tapety z kolekcji Osbourne’a i Little oraz ciemnobrązowy dębowy parkiet. Swój wyjątkowy sentyment dla Szkocji Karolina przelała – jak kroplę Highland Parku – w wystrój baru serwującego whisky. Użyłyśmy mnóstwa zdjęć z pubami i butelkami tego alkoholu, ściany zostały pomalowane na ciepły ciemnoczerwony kolor, zasłony mają soczystą zieloną barwę, a materiał w śmiałą szkocką kratę zdobi ściany. Łatwo wyobrazić sobie, że przechadza się tu John Buchan z zeszytem i piórem w ręku. Może to brzmi zabawnie, ale moim  ulubionym miejscem w Dworze Sieraków są... męskie toalety. Pomysł na toalety dla płci brzydkiej pojawił się przypadkiem. Zainspirowało mnie polskie rzemiosło artystyczne, szczególnie technika decoupage’u, popularna w czasach wiktoriańskich w zdobieniu albumów czy parawanów. Mając na uwadze przede wszystkim pasję Pawła do win, pomyślałam, że możemy ozdobić męskie toalety etykietami z butelek po winach używając właśnie metody decoupage’u. Gdybyśmy tylko mieli wystarczającą ilość etykiet, hm, jakieś trzy tysiące. Wytrwały asystent Pawła pisał do wszystkich właścicieli winnic i dostawców, którzy utrzymują kontakt z Pawłem. Ku naszej radości szybko zaczęły nadchodzić pozytywne odpowiedzi, w których obiecywano wysłanie priorytetem etykiet z całego świata: Francji, Chile, Argentyny czy Australii. Nasza radość była jeszcze większa, gdy nadeszły: każda jak miniaturowe dzieło sztuki, o wyjątkowym charakterze i historii, odmalowująca wino skryte w butelce. Klasyczne etykiety bordeaux, wykwintne szkice winnic zdobione złotem, nowoczesne minimalistyczne wzory lub oryginalne obrazy, przedstawienia zwierząt: od kotów po kozły a nawet diabła. Były tam także piękne pejzaże, pnącza winogron oraz kwiaty i owady. Nakładaliśmy je z mozołem na ściany w kolorze ciemnej wiśni przypominające być może ciepłe pinot noir. Doprawdy jest co podziwiać gdy gości się w toaletach. W całym Dworze, od apartamentu dla nowożeńców po piwnice z winami, musieliśmy uporać się z wieloma technicznymi problemami wynikłymi z renowacji historycznego budynku jednocześnie nie rezygnując z naszej wspólnej wizji. Myślę, że zrealizowaliśmy nasz projekt w pełni, ale o tym przekonać się można tylko na własne oczy. Dwór Sieraków będzie dostępny od pierwszego lipca 2012 roku dla gości, którzy pragną tu przenocować, pospacerować, skosztować wina czy odpocząć w spa i saunie. Każdego dnia wydaje się nam, że życie stawia nas wobec problemów, które koniecznie musimy rozwiązywać i zamartwiamy się jak to zrobić. Pracując razem możemy przekształcać te „problemy“ w szansę na to by lepiej poznać nasze życie i bardziej się nim ucieszyć. Dlatego pracuję obecnie dla Fundacji Teatru Ludowego w Nowej Hucie. Oddaję im dwa dni w miesiącu by zbierać fundusze na ich projekt-marzenie: stworzenie City Farm and Garden dla rodzin z dziećmi. Fundacja już pomaga wielu dzieciom z rodzin dysfunkcyjnych w Polsce poprzez warsztaty teatralne dla młodzieży oraz Mobile School, Ruchomą szkołę. www.fundacjaludowego.pl Współpraca z Fundacją Teatru Ludowego stwarza mi okazję by odwdzięczyć się za to, co dała mi Polska, dary, których nie umiem nawet nazwać. Polska to wspaniały kraj, zarówno mój dom jak i nauczyciel.

Kontakt

Jeśli tworzycie właśnie nową przestrzeń i chcielibyście wsparcia i kreatywnej wizji, albo po prostu nowych zasłoń do wnętrza, proszę o kontakt. www.phoeberyrko.com
{jcomments off}
 
 
kalendarium